Od Kathmandu do Lhasy, wśród majestatycznych Himalajów. Po drodze były modlitewne młynki, palenie zwłok, mnisie dysputy, pałac Potala, 2 trzęsienia ziemi, nocna jazda rikszą po Kathmandu i bardzo spektakularne gotowanie wody w czajniku na antenie satelitarnej.

Ale po kolei.

Młynek modlitewny to stosowany w buddyzmie tybetańskim walec na obrotowej osi z wypisanymi na powierzchni mantrami. Zgodnie z wierzeniami tybetańskimi obracanie takim młynkiem daje ten sam efekt, jak ich ustne recytowanie, jednak obracać można szybciej. Obracałyśmy.

Mnisie dysputy w klasztorze Drepung były bardzo spektakularne… Na początku XX wieku w tym klasztorze mogło przebywać nawet 10 000 mnichów, ale teraz z powodu ograniczeń jakie narzucił rząd chiński jest ich tylko kilkuset. Dysputa teologiczna odbywa się w ogrodzie klasztornym i przeprowadzana jest w grupach, gdzie jeden z mnichów usiłuje przekonać pozostałych o słuszności swoich racji. W czasie dysputy uderza stopą o ziemię i jednocześnie klaszcze dłońmi a potem wyciągniętą przed siebie ręką zmusza słuchających do przyjęcia swoich poglądów. Stara się przekonać kogoś np. do teorii ile ognia mieści się w bryłce lodu…

Pałac Potala to zimowa rezydencja nominalnych władców Tybetu do 1959 roku, kiedy Dalajlama XIV został zmuszony do ucieczki w wyniku nieudanego powstania. Obecna siedziba duchowego i politycznego przywódcy Tybetańczyków znajduje się w indyjskiej miejscowości Dharamsala. Pałac ten jest najwyżej usytuowanym (3700 m n.p.m.) pałacem na świecie a do czasu utworzenia na jego terenie muzeum był również największym budynkiem mieszkalnym, posiada ponad 1000 komnat, 10 000 kapliczek i 200 000 rzeźb…

we wrześniu 2011 roku

Tybet i Nepal. Odmienił moje życie…