A było tak: na sali było ciemno, a czasami nawet bardzo ciemno, jak Bob Dylan kończył śpiewać to gasły wszystkie światła. W tłumie byli „tajniacy”, którzy kasowali zdjęcia tym którzy je robili (przed koncertem stanowczo zabroniono fotografować, ale kto by się tym przejmował), śpiewał, czy raczej „recytował” tym swoim ochrypłym głosem, piosenki, których nikt niestety nie znał. Reasumując: byłam, widziałam, posłuchałam i jak zawsze jestem zachwycona Berlinem, ale dawny Bob „gone-Blowin’ in-with the wind”

Chyba po prostu każdy chce przyjść zobaczyć legendę, twórcę hymnów pokoleń Like a Rolling Stone czy The Times they a-Changin’, człowieka, którego twórczość nagradzana była 7-krotnie nagrodą Grammy, Oscarem, Pulitzer’em. Dylan był także kilka razy wymieniany jako kandydat do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, otrzymał także kilka tytułów doctora honoris causa.

Jego piosenki śpiewali Phil Collins, Pearl Jam, Joan Baez, Jimi Hendrix, Nina Simone, Neil Young, Joni Mitchell, Judas Priest, Robert Palmer, Guns N’Roses, Van Morrison, Bruce Springsteen, Jose Feliciano, The Rolling Stones, Lou Reed, Joe Cocker, Rod Steward, Stevie Wonder, U2, Roger Waters, Red Hot Chilli Peppers…

Warto było posłuchać Legendy, ale nie tak wyobrażałam sobie Jego koncert. Ale w każdym razie: Non, je ne regrette rien, jak śpiewała Edith Piaf!

Oficjalna strona artysty tutaj.

w 2014 roku w Aerodromie w Berlinie

BOB DYLAN, mój najdziwniejszy koncert