Mr. Turner pozostawił po sobie prawie 30 000 prac, w większości są to szkice krajobrazu. Jako jeden z pierwszych propagował malowanie widoków wprost z natury, konkretnych miejsc zamiast wyimaginowanych kompozycji krajobrazowych a do przedstawionych przez siebie scen zawsze dorzucał jakiś osobliwy, uderzający akcent.

Jego obrazy to mieszanka żywiołów: ziemi, wody, powietrza i ognia.

W czasach jemu współczesnych to co malował i w jaki sposób to robił, wzbudzało kpinę i oburzenie (podczas wystaw wcierał tabakę w swoje płótna, a farby rozpuszczał w zwarzonym piwie). Jego przeciwnicy porównywali jego obrazy do dania z  nadmiarem curry, żółtej febry i efektów biegunki…

Często powracał w te same miejsca po kilkunastu latach a porównanie obu pejzaży pozwala zrozumieć, jak daleką, artystyczna drogę przebył.

W 1939 roku w piwnicach National Gallery odkryto 50 zapomnianych „turnerów”, które początkowo wzięto za stare plandeki…

Ze swoich 30 000 prac w testamencie 20 000 zapisał narodowi i chwała mu za to, bo dzisiaj możemy je podziwiać na wielu wystawach np. tej w Tate Britain.

A o filmie Mr. Turner możesz przeczytać TUTAJ.

Jeśli chcesz zobaczyć jak będą wyglądać wystawy malarstwa już w niedalekiej przyszłości to ZOBACZ TUTAJ.

listopad 2015 roku w Londynie

Mr. Tuner i moje londyńskie panoramy