Łooo, no to działo się w Starym Teatrze przez te 2 godziny, chociaż z klasycznym Hamletem to niewiele miało wspólnego. Ale kto poszedłby dziś do teatru na klasycznego klasyka?

Kwestię „To be or not to be” zna każdy, ale w tej sztuce z patetycznego „być albo nie być” powstaje być może

A tak w ogóle to mamy tu kilku Hamletów, aktorzy grają w foyer i w Sali Modrzejewskiej, wchodzą przez okno po drabinie a na „polu” dzisiaj minus 8 stopni i marzniemy, bo okno otwarte przez kilka minut, ale nikt nie odważy się powiedzieć, żeby zamknęli to cholerne okno i grali dalej…

Poza tym kilku aktorów jara na scenie fajki, scenografię stanowrzeźby-giganty: zaciśnięta pięść, odcięte ucho i bijące serce, kluczową rolę odgrywa również ogromne okrągłe lustro a kamera pokazuje także to co dzieje się pod sceną… Mało?! No, to idźcie zobaczyć więcej!

Jednym słowem mnie się podobało, polecam i uważam, że BARDZO WARTO przejść się na szalonego, psychodelicznego, rozregulowanego, niejasnego, wątpliwego, ironicznego, specyficznego, desperackiego, niepowtarzalnego, ułomnego, pretensjonalnego, emocjonalnego, poruszającego, wkurzającego, niezrozumiałego, zakompleksionego, wydestylowanego, postmodernistycznego, interesującego i wciągającego Hamleta (a raczej Hamletów) do Teatru Starego w Krakowie.

Warto zobaczyć: świetną grę aktorów (mnie się podobał Hamlet Krzysztofa Zarzeckiego), kapitalną scenografię Aleksandry Wasilkowskiej no i oczywiście całą reżyserską robotę duetu Cecko – Garbaczewski.

Jeśli chcecie wiedzieć co jest grane w Starym, to po prostu przejdźcie na ich stronę, TUTAJ właśnie.

***

A wszystkich wielbicieli teatralnej muzy wita w Teatrze Starym rozpięty nad schodami transparent z napisem „Nie lękajcie się”.

Spoko. Nie lękamy się.

Tu Twój Stary, czyli Psychodeliczny Hamlet