S.E.A. Aquarium – to miejsce, gdzie w najlepsze kotłuje się morskie życie, a my dzięki ogrooooomnym akwariom, tunelom, peryskopom, ekranom, monitorom i równowartości 32 S$, możemy je podglądać z góry, z dołu, z boku, na leżąco, na stojąco, na siedząco i jak tam chcemy. A dla niedowiarków są nawet takie miejsca, gdzie mogą namacalnie przekonać się co jest pod wodą, albo jaka w dotyku jest skóra rekina… gdyby ktoś nie wiedział…

W akwarium można spędzić wiele godzin i wyjść z niedosytem wrażeń. Bo nie wiadomo, czy bardziej podoba nam się rafa koralowa z odblaskowymi rybkami z Morza Czerwonego, Andamańskiego, czy Południowochińskiego, czy stado rekinów szalejące nad naszymi głowami. A może jednak meduzy i inne galaretowate w swoim niebieskim utrafiolecie – świecie? Albo mega wielka manta (Manta birostris)? Najlepiej przekonać się o tym na własne oczy, ale jeśli się nie da, to zapraszam do mojej podwodnej galerii zdjęć. Rozpłaszczcie się więc wygodnie na płaszczce i Plum!

S.E.A. Aquarium w liczbach

  • 45 000 000 litrów wody w akwariach
  • 100 000 morskich osobników z 800 różnych gatunków
  • „Open Ocean” to szyba o wymiarach 36 m x 8 m a za nią 18 000 000 litrów wody i 50 000 morskich okazów

Jak dojechać?

Kierunek Sentosa, wysiadka na stacji metra Harbour Front. Na samą wyspę można dostać się autobusem, pociągiem Sentosa Express za 4 S$, kolejką linową Cablecar (niestety 29 S$) lub na piechotę idąc ładnym, zadaszonym pomostem. Po samej wyspie można poruszać się autobusami, „plażowymi” tramwajami („Beach tram”), rowerami i oczywiście na butach.

Sentosa ma powierzchnię 5 km2, 3 km piaszczystych plaż (piasek przywieziony z Indonezji) i mnóstwo atrakcji. Oprócz wspomnianego S.E.A. Aquarium znajdują się tam również: Universal Studios, Trick Eye Museum, Waterpark, Adventure Cove, ogród motyli, symulatory lotu, 4D Cinema, szlaki piesze w mini dżungli, pola golfowe i oczywiście mega drogie wypoczynkowe spa, resorty, butiki i kasyna (ale to już nie moje klimaty).

Wyspę odwiedza rokrocznie 5 mln turystów a nazwę Sentosa można różnie tłumaczyć. Po malajsku znaczy cichy i spokojny… ale chyba jednak nie w tym wypadku. Natomiast mieszkańcy Sentosy tłumaczą nazwę jako „So Expensive and Nothing To See Also”, czyli „tak drogo, a jednocześnie nic wartego uwagi”. Lekka przesada, bo jest co oglądać!

W tunelu z rekinami, czyli Sea Aquarium w Singapurze