Nie lękajcie się, a może lękajcie się?… Wychowanie dziecka to trudna sprawa i próbuje pokazać to na scenie rodzina Peszków w spektaklu Martina Heckmannsa Ojciec matka tunel strachu. Jest bardzo rodzinnie, ale, czy aby napewno? Jan Peszek ojciec a tutaj syn, Błażej Peszek – syn a tutaj ojciec i synowa, Katarzyna Krzanowska, czyli żona Błażeja a tutaj matka teścia, czyli syna i żona syna ojca… Jeszcze raz. Tata jest synem swojego syna i jego żony. Prawdziwa rodzina będzie tutaj udawała rodzinę, ale na odwrót… Trochę to skomplikowane, ale czy wychowanie dziecka to nie skomplikowane zadanie? Historia jest tragiczna, ale z zabawnymi elementami. Jednak nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Nudno w każdym razie nie jest.

Matka Anne to niepewna siebie i niespełniona filozofka, ojciec Johann to sfrustrowany pracownik punktu ksero i niespełniony reżyser teatralny a w środku przyglądający się tej całej sytuacji syn Otto.
Czy dwoje niedojrzałych ludzi potrafi wychować szczęśliwego człowieka?
„Czasami moi rodzice mnie męczą. Znam ich już od kilku lat. Zanim sie pojawiłem musieli być piękną parą. Z początku myślałem, że są stworzeni tylko dla mnie. Są jedynymi rodzicami, jakich będę miał” – tak mówi Otto w sztuce Heckmannsa. A ojciec Johann na to: „On nam nie wierzy, że jesteśmy szczęśliwi”.  Trochę gubimy się w tym rodzinnym labiryncie, a może w tym tunelu strachu?
Scenografia to 3 pufy, kilka dużych klocków i 2 duże rośliny, niby dom, ale jakby pokój przesłuchań w sądzie dla nieletnich.
Muzyka grzechotek, plastikowych zabawek, organków i keybordzików uzupełnia ten rodzinny chaos. A wykonuję ją osobiście kompozytor Dominik Strycharski przebrany za smoka…
Reasumując: wyjście do Teatru Starego to zawsze uczta dla ducha. Spotkanie na żywo z aktorskim klanem Peszków gwarantuje udany wieczór. Polecam jedno i drugie i sztukę Ojciec matka tunel strachu.

Ojciec matka tunel strachu, czyli rodzice nie lękajcie się