Powiem tak, a właściwie, to napiszę. Nie jestem fanką memów, nie znam, nie oglądam, nie interesuję się,  szkoda mi na nie czasu. Żebym go zobaczyła (tego mema), to musi mnie zaatakować prawie że fizycznie. Ale będąc ostatnio w Dworku Białoprądnickim (skusił mnie spektakl „Nie bój się kochać”, poświęcony twórczości ks. Jana Twardowskiego), oglądnęłam plenerową wystawę Marty Frej – malarki, ilustratorki, animatorki kultury, osoby z dużym poczuciem humoru i jak się dowiedziałam – znanej autorki memów. Artystka rysuje w swoim własnym rozpoznawalnym stylu i po reakcji ludzi widziałam, że wystawa spodobała się jaśniepaństwu, pospolitym masom, małolatom i starszakom i mnie też. Jak masz czas, to rzuć okiem lub czym tam chcesz, na kilka memo-rysunków Marty Frej.

***

Mem – z greckiego słowa mimesis – naśladownictwo.

Memy. A jednak dopadły i mnie.