Wrzesień w Krakowie, to baaardzo gorący czas. Dzieje się dużo i czasami nie wiadomo co wybrać i gdzie się wybrać. Ale na Nocy Teatrów – obecność obowiązkowa! Kierunek na dziś to Cricoteka, bo jak wiadomo Muzeum Kantora nie tylko związane jest z teatrem, ale także organizuje odjechane wystawy i performanse. Nie inaczej było i tym razem, bo Kiedy znów będę mały w 100 % zasługuje na to miano. Niewinny tytuł wystawy pochodzi z książki Janusza Korczaka, w której przypomina on, że będąc dziećmi chcemy być jak dorośli. Ale to byłoby za proste, ta wystawa musiała mieć swoje drugie dno. No i miała. Na szczęście znalazłam krótką notatkę co będę oglądać, bo miałabym trudności z interpretacją… Krótko mówiąc, nie była to wystawa zabawek mojego dzieciństwa, chociaż znalazłam tam moje ulubione klocki Lego. Nie była to też wystawa na rodzinne wyjście z przedszkolakiem – no chyba, że dla rodziny Adamsów…

Wystawę otwiera obiekt Kantora Maszyna miłości i śmierci, wypożyczony z Muzeum Marionetek w Palermo. Oprócz tego zobaczymy prace takich artystów jak: Władysław Hasior, Paweł Althamer, Guy Ben-Ner, Karina Bisch, Christian Boltanski, Bracia, Anja Carr, Maciek Chorąży, Aneta Grzeszykowska, Wiktor Gutt, Tony Oursler, Claus Richter, Franciszka Themerson, Adam Walny, The Book Lovers.

Było kolorowo i pluszakowo, ale raczej nie były to miłe przytulanki tylko stworki – horrorki. Sztuczne oczy, maski, marionetki, szkielet, kończyny zamknięte w słoiku… Mało?! To jeszcze przygnieciony Pan Magnetofon, wykonany z tektury, z kolorowymi gąbkami w roli przycisków i wystającymi nogami…

Ogólnie było niepokojąco, ale przejście z wieku dziecięcego w świat dorosłych też nie jest takie różowe. Wydawałoby się, że dziecinny temat a taki trudny…  Eksponaty – baaaardzo oryginalne. Czy tak dorastają artyści, a nie „zwykli” ludzie? W każdym razie wystawy już nie ma, skończyła się, finito, finish, the end and no more. Ale będą następne i jestem pewna, że nie mniej odjechane.

Do zobaczenia w Cricotece!

Noc Teatrów, czyli kiedy znów będę mała?