Zwiedzanie przewodnikowych zabytków już dawno przestało mnie bawić, dlatego szukam miejsc poza utartym szlakiem. Berlin nadaje się do tego idealnie. Dla mnie, miłośniczki street artu i alternatywnych klimatów, adres Rosenthaler Strasse, to obowiazkowy punkt programu. Dziś będzie o Berlinie od podwórka, z których jedno wciągnęło mnie na dłużej.

Siadam na ławce zmontowanej ze starych rolek filmowych, odpoczywam, przyglądam się, obserwuję. Jest super. Uwielbiam to. Wszystkie klasyki Berlina nie dorastają do pięt takim chwilom. To podwórko zbiło mnie z nóg, bo tuż obok było inne – wymuskane i z drogimi sklepami. W obu można delektować się kulturą, iść na shopping i pójść szlakiem barów i restaurantów. Chociaż firmowy sklep Ampelmanna i butik Freitag Fashion, czyli „wszystko gdy pada deszcz” kuszą, to jedyna w swoim rodzaju galeria niby Luis Vuitton – bardziej. Wstąpiłam na chwilę, a zostałam na dłużej. Jest wesoło i kolorowo a wymalowana na murach streetartowa galeria opinii i manifestów, wciąga każdego. Taki właśnie jest Berlin. Na “moim” podwórku znajduje się kino Central, kinowa knajpka Cafè Cinema, rockowo- steampunkowy bar Eschschloraque, podziemna galeria metalowych monstrów, czyli Dead Chickensmuzeum Anny Frank, muzeum dla niewidowych, sklep z dizajnerskimi ciuchami i mała galeria. Mogłabym fotografować to wszystko, centymetr po centymetrze.

Tuż obok „mojego” podwórka znajduje się Hackeschen Höfe, wybudowany w 1906 roku i pięknie odnowiony w latach 70-tych, zespół secesyjnych podwórek i budynków. Podwórka są ze sobą połączone tak, że z jednego przechodzi się do następnego i następnego, a potem znów do następnego… W sumie jest ich osiem. Ten kompleks to niezwykle barwna mieszanka galerii sztuki, kin, knajpek, restauracji, małych sklepików i firmowych salonów znanych koncernów. To prawdziwe arcydzieło architektury nie tylko dla miłośników secesji (Jugendstil). Jakże odmienny to świat od streetartowego podwórka, które jest tuż obok. Zarówno miłośnicy odrapanych podwórek i tych wymuskanych powinni być w pełni usatysfakcjonowani.

Co ma Berlin, czego nie mają inne światowe metropolie? Ma przede wszystkim Berlińczyków, którzy tworzą tę wyjątkową atmosferę miasta, optymizm, mnóstwo atrakcji turystycznych, Zeitgeist, wielką historię i wielkie wojenne dramaty XX wieku. Tu wciąż coś się dzieje, są wystawy, wernisaże, performanse, koncerty, a wszystko to w atmosferze luzu i nieskrępowanej zabawy (ktoś chętny do Berghain?). Berliński koklajl jest wspaniały!

Stolica Niemiec jak zwykle naładowała mnie mnóstwem pozytywnej energii i znowu zaskoczyła.

Berlin od podwórka