Antropomorficzne i abstrakcyjne istoty, tajemniczość, ciemne tło, czarne głowy przeorane szczelinami, dziury prowadzące w ciemność, cienkie linie splecione ze sobą jak układ krwionośny, prześwitująca skóra, zwisające nici, macki, serpentyny, osobliwe twarze bez oczu, nosa i uszu, czaszka bez skóry, nagie kości, kruche ciała, rozpad i walka o życie, krew i rdza, monumentalność i powaga, zdeformowane postacie i opuszczone budynki, groźne i fascynujące kształty.

Jego prace charakteryzuje niezwykła szczegółowość, obrazy są mroczne, budzą przerażenie, ale przede wszystkim fascynują. Inspirują pięknymi kolorami, głębią barw i niesamowitymi kontrastami. Nikt nie pozostanie obojętny wobec takiej dawki emocji i kontrowersji, od zachwytu aż po samo dno.

Witajcie w mrocznym i fantastycznym świecie Zdzisława Beksińskiego! Artysta zamieszkał na stałe w Krakowie, a konkretnie w Nowej Hucie, czyli w Nowohuckim Centrum Kultury. 50 prac z prywatnej kolekcji Anny i Piotra Dmochowskich – marszandów i przyjaciół Beksy, przekazanych w depozyt NCK, od października 2016 roku na stałe zagościło w KRK. Wystawa cieszy się ogromną popularnością, same stałyśmy w ponad pół godzinnej kolejce do kasy po bilety, a potem kolejne 20 minut, aby wejść do galerii! To zaskakujący widok na wystawach współczesnej sztuki, ale nie zaskakujący na wystawie prac Beksińskiego. Wreszcie jest w Krakowie. Na stałe.

Galeria mieści się w specjalnie przystosowanej do tego celu przestrzeni NCK. Na 200 m2 wyeksponowano 50 obrazów olejnych w większości reprezentujących nurt fantastyczny z lat 80 i 90. XX wieku oraz z okresu od 2000 – 2003 roku. Wystawa została wspaniale zaaranżowana a oświetlenie obrazów to mistrzostwo! Światło skoncentrowane na obrazie sprawia wrażenie, jakby był podświetlony od wewnątrz. Dodatkowo oglądaniu towarzyszy specjalnie dobrana muzyka. Idealnie dobrana! Szacun dla organizatorów wystawy za tak perfekcyjną aranżację, bo Beksiński to artysta nietuzinkowy. Obrazy nie są opisane, bo sam autor nie nadawał im tytułów, aby nie wprowadzać tylko jednej interpretacji. Wierzył, że tytuł coś sugeruje a tego nie chciał. Podobno mówił, że sam nie wie co namalował…

Urodził sie w Sanoku w 1929 roku. Po ukończeniu architektury na Politechnice Krakowskiej wrócił do rodzinnego miasta. Był samoukiem. Nigdy nie ukończył żadnej artystycznej akademii, ale – co przyznają nawet ci, którzy stylu Beksińskiego nie lubią – warsztat miał doskonały. Dochodził do niego samodzielnie, metodą żmudnych prób i błędów. Od 1959 r. do początku lat 70. pracował jako plastyk w Sanockiej Fabryce Autobusów Autosan, założonej przez Mateusza Beksińskiego, jego pradziadka. W 1977 roku opuścił Sanok i zamieszkał w Warszawie. Początkowo zajmował się fotografią artystyczną i rysunkiem, a od lat 60-tych, poświecił się malarstwu i rzeźbie. Najpierw były to prace abstrakcyjne, które zaczęły ewoluować w stronę specyficznego rodzaju realizmu fantastycznego. Krytycy sztuki uważają, że najbardziej owocny okres twórczości Beksińskiego przypada na lata 1960-80, kiedy to powstała większość jego fenomenalnych i najważniejszych prac. W latach 70. i 80. stał się popularny w kraju i za granicą a jego wielki miłośnik, profesor uniwersytetu i adwokat Piotr Dmochowski, zorganizował cykl wystaw we Francji, Belgii, Niemczech i Japonii. W latach 1989 – 1996 istniała w Paryżu galeria poświęcona wyłącznie Beksińskiemu. W 2001 roku Zdzisław Beksiński sporządził testament, w którym polecił, aby jego prace były przekazane Muzeum Historycznemu w Sanoku. Jeszcze za życia artysty muzeum otrzymało 300 dzieł, płaskorzeźby, rzeźby, a po śmierci kolejne obrazy, tysiące grafik, multimedia i fotografie. Dziś to największy zbiór prac Zdzisława Beksińskiego na świecie. Natomiast największa prywatna kolekcja znajduje się w posiadaniu Anny i Piotra Dmochowskich.

Jego sztuka jest bardzo osobistym wyznaniem zmagania się z życiem, z problemem przemijania, starością, śmiercią. Malował swoje lęki. Groza jego obrazów wręcz nie pasuje do tego inteligentnego, sympatycznego, delikatnego a także niesłychanie skromnego człowieka. Ważnym elementem jego świata była muzyka, której słuchał w czasie pracy. Był miłośnikiem różnych kompozytorów, Czajkowskiego, Schuberta, Straussa, Karłowicza. Lubił nie tylko muzykę końca XIX wieku, ale także współczesny pop, heavy metal i hard rock. Leonardo Da Vinci powiedział, że muzyka jest siostrą malarstwa.

Mówi się, że Beksińskiego się kocha, albo nienawidzi. Ale jedno jest pewne, artysta miał nam sporo do powiedzenia…

Został zamordowany w 2005 r. w swoim mieszkaniu na warszawskim Mokotowie.

PS.

Przed obejrzeniem wystawy, warto wybrać się na film „Ostatnia Rodzina”, bo to wielkie kino! Jeden z aktorów był tak świetnie ucharakteryzowany, że rozpoznałam go dopiero pod koniec filmu…

Beksiński zamieszkał w Krakowie