Jest taka ulica w Krakowie, o przepraszam w Podgórzu, która ma długość 1100 m. Została wytyczona w średniowieczu na terenie wsi Janowa Wola i jest jest to jeden z najstarszych ciągów komunikacyjnych w naszym mieście. Główna zabudowa to domy z XIX wieku, ale zachowały się też takie z przełomu XVIII i XIX wieku. Budynki na zewnątrz co krok kuszą pięknymi detalami architektonicznymi a w środku urokliwymi podwórkami do których na codzień nie ma dostępu (wiadomo domofon, pies i guard). Zobaczcie co kryje na najpiękniejszej promenadzie Podgórza. Witajcie na ulicy Jana Zamojskiego!

Pod numerem 4 mieści się najstarsza szkoła gastronomiczna w Polsce (106 lat w tym roku) a w środku podwórko z widokiem na wieżę kościoła św. Józefa i pomieszczenie zwane lodownią – główny cel tej eskapady. Lodownia została wykonana na zlecenie Cechu Rzeźników i Masarzy Podgórskich i kiedyś każdy zakład rzeźniczy z Podgórza miał tutaj taką zamykaną komórkę, która służyła do przechowywania łatwo psujących się produktów żywnościowych. Prostokątna komora wykuta w wapiennej skale ma 7,5 m szerokości, 28 m długości i 3-4 m wysokości. Jak działała taka lodówka? We wschodniej części składowano lód, a zachodnia część podzielona była na 12 komórek (obecnie jest ich 13) o wymiarach ok. 1,8 m x 2,5 m. Lód to była po prostu kra przywieziona w zimie z Wisły, która w takich warunkach, potrafiła przetrwać aż do lipca. Średnia temperatura w pomieszczeniu to 4 stopnie Celsjusza. Ściana oddzielająca obie komory ma 30 cm grubości, a skały nad stropem lodowni od 7 do 10 m. Nad wejściem wykuto sentencję Verba Volant, crypta manet – słowa ulatują, krypta pozostaje, czyli w wolnym tłumaczeniu: słowa ulatują, lodówka pozostaje… Na powierzchni, ponad lodownią, znajduje się wielkie wyrobisko starego kamieniołomu –  obecnie Park Miejski im. Wojciecha Bednarskiego.

Kolejną lodownię tym razem domową, zwiedziłam w Domu pod Lipkami, na Zamojskiego pod nr 18. To jeden z najstarszych budynków Podgórza, istniał już w 1779 roku prawdopodobnie jako zajazd. Od 1820 roku jest w posiadaniu rodziny Rehmanów. Protoplasta rodu Franciszek Rehman pochodził z Opawy na Morawach i jako mistrz kominiarski w 1820 roku przybył do Podgórza. Utworzony przez niego zakład miał koncesję na czyszczenie kominów w całym Podgórzu, a jego syn, Franciszek Andrzej, został pierwszym naczelnikiem utworzonej tu Straży Pożarnej. Stanisław Rehman był założycielem Parku Krakowskiego oraz cukierni i kawiarni w Sukiennicach, która potem przejął i rozsławił Jan Noworolski. Oprócz małej lodowni wykutej w wapiennej skale, do zwiedzania udostępniono niesamowite piwnice o powierzchni ok. 130 m2. Nie da się ukryć, że zejście do nich po pionowej tak zwanej drabinie lub wyrobie drabinopodobnym, w moim sportowym obuwiu na szpilkach wymagało pewnych ekwilibrystycznych umiejętności (można powiedzieć, że z obuwiem wstrzeliłam się idealnie!) Ale dałam radę, śpiewając sobie po cichutku jak Karpiel-Bułecka pójdę boso, pójdę boso, pójdę boooooso ! Podobno do piwnic wjeżdżano konno! Wiadomo, kto bogatemu zabroni! Mnóstwo takich ciekawych historii można było zobaczyć w czasie XV Podgórskich Dni Otwartych Drzwi. Kto zachęcony wystarczająco, niech odlicza dni do kolejnych dni Podgórskich Dni i dobrego dnia wam życzę.

Lodownia, czyli lodówka / Icehouse or refrigerator