Zastawa razem z resztkami jedzenia przytwierdzona do blatu stołu i powieszona na ścianie. Mieliście tak kiedyś? Ja nie, ale awangardowy artysta Daniela Spoerri, często. Dobrze, że artyści tak robią, bo nam byłoby trudno. Te bardzo oryginalne trójwymiarowe kompozycje można teraz oglądać w MOCAK‚u na wystawie Sztuka wyjęta z codzienności. Wspólny posiłek, talerze, sztućce, serwetki, kieliszki, popielniczki, resztki jedzenia, to co człowiek je, na czym je i co po sobie zostawia, zostało przez artystę utrwalone w formie przestrzennych obrazów – stołów. Spoerri wypracował swój własny niepowtarzalny sposób ekspresji i skupił się głównie na sztuce … kulinarnej, czyli EAT ART. Międzynarodową sławę przyniosły mu w latach 60-tych ubiegłego wieku, obrazy-pułapki, czyli martwe natury, które tworzył z rzeczywistych przedmiotów. Artysta maniakalnie kolekcjonuje różnego rodzaju przedmioty, które wyszukuje na pchlich targach. Stoły handlarzy lub kolekcjonerów kupuje w całości, taką “kompozycję” utrwala i w ten sposób tworzy specyficzne dokumenty czyjegoś życia. Daniel to kolekcjoner. To legenda sztuki współczesnej. Odkrył własną metodę pokazywania świata, która innym otwiera oczy na nieodkryte dotąd obszary.

Na wystawie w MOCAK’u możemy zobaczyć:

  • Stoły – pułapki
  • To zostaje, czyli „resztki po człowieku”
  • Karnawał zwierząt
  • Gablotki jednodniowe
  • Krajobraz w tle
  • Kolekcje, czyli przedmioty z jednej rodziny

Daniel Spoerri urodził się w 1930 roku w Rumunii, ale w 1942 roku po śmierci ojca razem z resztą rodziny uciekł przed nazistami do Szwajcarii. Studiował balet klasyczny w Zurychu, taniec w Paryżu, był głównym tancerzem w Operze Narodowej w Bernie, był choreografem, reżyserem i scenografem. W 1959 roku zamieszkał we Francji i zaczął zajmować się poezją. W 1960 roku poznał artystów łączonych z ruchem Nowego Realizmu i zaczął tworzyć swoje pierwsze tableux-pieges, tzw. obrazy-pułapki. W 1963 w kolońskiej galerii Rudolfa Zwirnera, zorganizował ekspresowy wernisaż, który trwał do czasu “aż ugotuje się jajko”, czyli kilka minut… W tym czasie rozpakował dzieła, rozwiesił je i ponownie spakował. Innym razem przekształcił galerię w sklep spożywczy. W ramach swoich wystaw podejmował zwiedzających ucztami niczym szef restauracji. W Düsseldorfie otworzył własną restaurację, gdzie prezentował dzieła nadające się do skonsumowania, np. rzeźby z chleba, natomiast w paryskiej Restaurant de la Galerie, zatrudniał kelnerów ze świata sztuki. Opublikował także pamiętnik zawierający obok wątków biograficznych przepisy i receptury swoich ulubionych dań.

Kompozycje przyklejone do stołów nie tylko przyniosły mu sławę, ale i pieniądze. Obraz – pułapka wykonany w 1964 roku, zwierający pozostałości po posiłku Marcela Duchamp’a sprzedano w 2008 roku za ponad 200 000 $. Hmm, oryginalny sposób na recycling.

Spoerri to obieżyświat, który mieszkał w Niemczech, Francji, Grecji, Austrii a obecnie w Seggiano, we włoskiej Toskanii prowadzi Il Giardino di Daniel Spoerri – Ogród Daniela Spoerri. Ten zaczarowany ogród, to miejsce jak z bajki. Na 16 hektarach znajduje się ponad 100 instalacji wykonanych przez 50 artystów, których Spoerri zaprosił do tworzenia wspólnej plenerowej galerii. To wszystko możemy podziwiać spacerując po ogrodzie.

Happeningi, performance, awangardowa sztuka – to co lubię najbardziej. Spoerri – to zadziwiający, prowokujący i z dużym poczuciem humoru – szef artystycznej kuchni. Zakumplowałabym się z nim.

PS.

Ta wystawa w MOCAK’u przypomniała mi innego fascynującego artystę, Jean’a Tinguely, którego kinetyczne rzeźby „jak ze szrotu” podziwiałam w Bazylei. Okazuje się, że obaj panowie przyjaźnili się i wspólnie dzielili pasję do pchlich targów. A co oglądałam w Muzeum Jean’a Tinguely?

Kuchenne rewolucje, czyli jak udekorować świąteczny stół