Taki mam plan, zwłaszcza, że temat jest rozwojowy, bo potem może być kwintet, sekstet itd. Uwielbiam odkrywać azjatyckie smaki, zachwycam się intensywnością aromatów, różnorodnością przypraw, ziół, składników i… kolorami na talerzu. Jedno jest pewne – tutaj nie grozi nam monotonia i nuda. Obowiązuje zasada łączenia 5 smaków, ale górują smaki słodko – kwaśne, słodko – ostre, ostre, gorzkie, słone, po prostu harmonia smaków. Ogromną zaletą potraw kuchni azjatyckiej jest krótki czas ich przygotowania i swoboda wyboru składników i przypraw. Kreatywność i eksperymentowanie – to lubię. Ostatnio w niektórych daniach tak się rozsmakowałam, że postanowiłam powrócić do dymiących garów i płonących woków oraz fantastycznych azjatyckich podróży.

Zapraszam na kawałek egzotyki bez konieczności angażowania paszportu.

Kuchcik poleca:

Taka jest Azja.

Azja, czyli kwartet na cztery zupy