Zion jest majestatem, Capitol Reef czarnym koniem, Canyonland labiryntem, Goblin to hoodoo – guru, a Bryce rządzi misternością wykonania, to prawdziwie koronkowa robota na wysokości 2500 m n.p.m. Witam w Bryce Canyon National Park w Utah. Podobno nazwa pochodzi od mormońskiego osadnika przybyłego tu ze Szkocji. Bryce wypasał tu swoje krowy i kiedy zapytano go jak się żyje w takim miejscu powiedział, że pięknie, ale cholernie trudno znaleźć krowę kiedy się zgubi. My krowy nie mamy, więc będziemy się spokojnie przemieszczać między punktami widokowymi oraz zejdziemy w dół.

Jest tu wszystko. Naturalne mosty, skalne łuki, spiczaste iglice, balansujące głazy, wyniosłe wieże, okna, ukryte przejścia, groty, urwiska i… skamieniała armia. To zdumiewający krajobraz kolorowych skał, z których erozja wyczarowała fantazyjne kształty. Czy to sen, czy jawa? To najbardziej niebieskie niebo, pomarańczowe, różowe, łososiowe, brązowe, białe hoodoo i zielone sosny. Kolory, kolory, kolory, feeria barw uzyskana dzięki związkom żelaza i manganu odłożonym w skałach miliony lat temu. Kto to w ogóle zrobił ??! Woda, lód, wiatr, temperatura – oto budowlańcy. Wskutek dużych wahań temperatury w szczelinach skalnych odbywa się nieustanny proces zamarzania, odmrażania, rozsadzania, zamarzania, odmrażania, rozsadzania. Ważną rolę odgrywa także wietrzenie chemiczne, które polega na rozpuszczaniu przez wodę o odczynie kwaśnym, podatnego na niszczenie, wapienia. Przetrwają tylko najtwardsi. Bryce Canyon jest jednym z najciekawszych parków narodowych w Stanach, gdzie skalne kominy zwane hoodoo dochodzą nawet do 60 m wysokości (w języku Indian „hoodoo” oznacza człowieka). To wszystko można oglądać w wersji na leniwca, czyli od widoku do widoku, przemieszczając się samochodem między różnymi punktami widokowymi lub w wersji full wypas (ale bez krowy) z przejściem kilku tras trekkingowych. Rim Trail to łatwa i przyjemna przechadzka szlakiem na skraju kanionu (17 km tam i z powrotem). W dół kanionu z Sunset Point schodzimy także pętlą Navajo Loop Trail (2,2 km). Po drodze podziwiamy powykręcane na wszystkie strony jedlice, przemykamy pod młotem Thora i przyglądamy się skamieniałej królowej Wiktorii. Idziemy także na pętlę Bristlecone. Inne trasy to Queens Garden (2,9 km), Pętla Fairyland (12,9 km), Pętla Peek-a-boo (8,8 km). Najciekawsze punkty widokowe to centralny Bryce Point z głównym amfiteatrem i skalnym widowiskiem, Sunrise Point i Sunset Point, Inspiration Point, Rainbow Point, Natural Bridge. Każde miejsce pokazuje amfiteatr z innej perspektywy i każde jest wyjątkowe.

Bryce Kanion to prawdziwe dzieło sztuki stworzone przez naturę, ale wbrew swojej nazwie, nie jest to prawdziwy kanion. To niecka, dziura, zagłębienie w terenie z ukształtowanym amfiteatrem, uformowane przez miliony lat na skutek erozji. Nie płynie w nim rzeka, nie ma przeciwległego brzegu, inne jest geologiczne pochodzenie istniejących formacji skalnych, ale nazwa „kanion” została kiedyś nadana temu miejscu i tak już zostało. Bryce Canyon żyje i codziennie tworzą się tu skalne rzeźby. Piękny kanion, księżycowo – bajkowe krajobrazy z potężnymi, ale jednocześnie delikatnymi formacjami wyglądającymi jakby były ulepione z gliny. Amfiteatry parku rozciągają się na długości 32 km i rozbudzają moją wyobraźnię… Dużo czasu nie potrzebuję, aby zobaczyć tu średniowieczne miasto z murami obronnymi, wieże strażnicze, katedry a także… kościół La Sagrada Familia w Barcelonie zaprojektowany przez genialnego katalońskiego architekta Antonio Gaudiego. Gaudi was here??! czy tylko miał wizje, tak jak ja teraz?

To nie fikcja to Bryce. Nikt nie wyjedzie stąd zawiedziony.

***

Reszta Ameryki 2017 tutaj.

Bryce Canyon. Kto to w ogóle zrobił ??!