Oko w oko z Grzechotnikiem

Według amerykańskiego  Departamentu Fauny, Flory i Ekologii szansa, aby umrzeć od ukąszenia jadowitego węża w USA jest praktycznie bliska zeru (1 na 50 mln) a mniej niż jedna osoba na 37 500 zostaje ukąszona przez jadowite węże w USA. Wobec tych suchych danych statystycznych nie pozostało nam nic innego jak udać się na hiking na górę pod znamienitym tytułem Rattlesnake, czyli Grzechotnik. Nie stresujemy się bardzo i idziemy ciesząc się na kolejne spotkanie z naturą, bo stąd można zobaczyć jezioro Rattlesnake, Przełęcz Snoqualmie, Mount Si, Mount Washington, dział wodny Cedar River, Chester Morse Lake i lasy rozciągające się na kilometry (lub mile, bo to USA). Wspaniałe, spektakularne i panoramiczne widoki czekają na nas po średnio trudnej wspinaczce. Leniwce zamiast widoków z góry mogą cieszyć się kąpielą w pobliskim jeziorze lub po prostu udać się na kajaking. Szlaki Waszyngtonu znane są z niesamowitej zieleni i krystalicznie niebieskich jezior. Rattlesnake Trail, to bardzo popularna trasa tylko godzinę jazdy od Seattle. Skusiliśmy się jak reszta ze 100 000 osób odwiedzających to miejsce rocznie.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wspinaczka będzie męcząca, ale potem okazuje się, że nie jest tak źle i 6 kilometrowy marsz pod górę jest łatwiejszy niż się spodziewaliśmy. Ścieżka wiedzie przez las, wśród omszałych głazów, paproci, powalonych drzew, czasami w gąszczu i zaroślach, generalnie wśród dzikiej przyrody. Na szlaku wijącym się zakosami można zobaczyć np. granatowego dzięcioła, wiewiórki, pręgowce amerykańskie i… mnóstwo psów. Dotarłeś na szczyt w quasi Aplach Issaquah? Gratulacje! Teraz możesz cieszyć się wspaniałym widokiem na góry i jeziora, zachwycać się tym co wokół. Pięknie tu, ale trzeba być ostrożnym, bo z wysokości 1061 m n.p.m., spadło już wielu nieostrożnych turystów. To tu, w góry Cascades, rangersi wywieźli kuguara znalezionego w Parku Discovery w Seattle…

Rattlesnake Trail jest dla początkujących i dla expertów, są góry, lasy, jeziora i jest pięknie.

***

Reszta Ameryki 2017 tutaj.

Oko w oko z Grzechotnikiem