Circuit bending. Ktoś, coś? Ja też nie, aż do wczoraj, kiedy to wzięłam udział w obronie pracy licencjackiej Marty Nawrot na Wydziale Intermediów w pracowni Audiosfery krakowskiej ASP. Promotorem był profesor Marek Chołoniewski – posiadacz tysiąca talentów. Obrona odbyła się w jednym z pomieszczeń Telewizji Kraków na Krzemionkach.

Kreatywne wykorzystanie zwarcia, czyli circuit bending, to był dla mnie elektrowstrząs. W niezwykle, jak się później okazało, akustycznym pomieszczeniu magazynowym, najpierw zobaczyłam porozrzucane zabawki, plastikowe karabiny, pistoleciki, autka na baterię, czołgi, dinozaura, różowego laptopa, no delikatnie mówiąc chiński badziew, a wszystko to w otoczeniu kartonowych pudełek różnej wielkości. Kiedy autorka zaczęła uruchamiać swoją instalację, szybciutko musiałam zebrać szczękę z podłogi, aby nie zakłócić performansu. Te stare plastikowe zabawki nagle ożyły i zaczęły wydać niesamowite dźwięki, których nie powstydziłyby się najlepsze syntezatory i cała grająca elektronika. Wystarczyło „trochę” pogrzebać w popsutych zabawkach, aby uzyskać tani instrument muzyczny o niepowtarzalnym dźwięku. Przygotowania do obrony pracy licencjackiej poprzedził rok prób i błędów, przez testy przewinęło się około 100 zabawek podarownych przez znajowych, kupionych za grosze w second handach, wygrzebanych ze strychów i piwnic, ostatecznie na placu boju pozostało 25, które stały się na godzinę fascynującymi instrumentami. To były takie fale dźwiękowe z recyklingu.

Ojcem circuit bending’u jest Reed Ghazala, amerykański fotograf, kompozytor, muzyk i konstruktor instrumentów, który odkrył tę technikę przypadkiem w 1966 r. Zostawił na metalowym biurku mały, zasilany na baterie wzmacniacz z częściowo otwartą obudową. Doszło do zwarcia i urządzenie zaczęło wydawać z siebie dźwięki podobne do tych, które wytwarzały drogie syntezatory. Od tamtej pory Reed skonstruował wiele eksperymentalnych samograjów dla wielu wybitnych muzyków i firm medialnych, dla Toma Waits’a, Petera Gabriel’a, King Crimson, Rolling Stones’ów, stacji MTV. Ten gostek tworzy coraz bardziej wymyślne elektroniczne zabawki i dzieli się swoją wiedzą w poradniku „Circuit-Bending: Build Your Own Alien Instruments”.

Tworzenie własnych muzycznych machin za pomocą circuit bending’u nie wymaga specjalnej wiedzy z zakresu elektroniki, wystarczy trochę zdrowego rozsądku, lutownica i duuuużo baterii (zanim osiągnie się high level w tej dziedzinie należy eksperymentować z urządzeniami działającymi na baterie a dopiero potem z tymi podłączonym do prądu). Historia muzyki elektronicznej często kojarzy się z niekonwencjonalnymi efektami dźwiękowymi właśnie dzięki takim wynalazkom. Zróbcie hałas Sound Builders!

***

Obrona pracy licencjackiej Mai Sądel odbyła się w Ogrodzie Botanicznym. To był ciekawy eksperyment w pięknym otoczeniu. Wygląda na to, że nie ma się co obawiać o przyszłość sztuki.

Circuit bending. Zróbmy hałas!