Syn polskiego pisarza urodzony w Berdyczowie na terenie dzisiejszej Ukrainy został marynarzem brytyjskiej floty. Polak, który nauczył się języka angielskiego w wieku dwudziestu lat, a na chrzcie otrzymał trzy imiona, z których używał wyłącznie ostatniego. Nazwany Słowackim wysp tropikalnych. Korrcuiwski, Korgemourki, Konkorzentowski – jego nazwisko było pisane na różne sposoby. Dwa tomy rękopisów jego ojca są przechowywane w Bibliotece Jagiellońskiej, a kilkanaście ważnych listów i dokumentów znajduje się w krakowskiej Bibliotece PAN. Podobno zobaczył po raz pierwszy morze, kiedy wuj, Tadeusz Bobrowski, zabrał go do Odessy. Napisał 30 opowiadań, 19 powieści, 4 eseje, 3 dramaty, a do najwybitniejszych należą: Lord Jim, Jądro ciemności, NostromoTajfunTajny agent, Smuga cienia. Wszystkie jego książki oparte są na wątkach autobiograficznych. Na podstawie jego utworów nakręcono ponad 70 filmów. Coppola zekranizował Czas Apokalipsy na podstawie Jądra ciemności, Hitchcock nakręcił Tajnego agenta, Ridley Scott dramat historyczny Pojedynek a Andrzej Wajda marynistyczną Smugę cienia. W 2007 roku, Kristian Nehrebecki wystawił adaptację jego powieści na Darze Pomorza. Jakby tego było mało, to bohaterowie filmu Obcy podróżują statkiem Nostromo. Józef Teodor Konrad Korzeniowski zmarł 3 sierpnia 1924 roku w Bishopsbourne w Anglii. Do końca życia uważał się za Polaka i jego ostatnią wolą było, aby na nagrobku jego imię i nazwisko napisane były po polsku.

Joseph Conrad, symbolicznie udziela nazwiska Międzynarodowemu Festiwalowi Literatury, który od 9 lat odbywa się w Krakowie. Tegorocznym tematem przewodnim był Niepokój (UNREST), nazwa zaczerpnięta z pierwszego tomu opowiadań JC. Każdy z siedmiu dni festiwalu podporządkowany był innym emocjom. Lęk, gniew, nadzieja, wrogość, upokorzenie, duma, godność – nie da się w ciągu tygodnia opisać tych wszystkich emocji, można jedynie poruszyć górę lodową. Spotkania z pisarzami, lekcje czytania, dyskusje, koncerty, filmy, wernisaże, księgarnie, przenośne biblioteki, wystawy, oprowadzania kuratorskie, biblijne bazgroły, instalacje audiowizualne, ambientowe dźwięki, literackie spacery, targi książki, wykłady, warsztaty, nagrody, gale, to wszystko działo się od 23 do 29 października w Krakowie – Mieście Literatury UNESCO. Książki same się nie podpiszą dlatego Dorota Masłowska, Maciej Zaremba Bielawski, Olga Tokarczuk, Agneta Pleijel, Hugh Howley, Adam Hochschild, Siri Hustvedt, Serge Bloch, Monika Piątkowska, Dan Brown, Achille Mbembe, Wojciech Brzoska… non stop, ale na przemian, gościli w strefie autografów.

Józef Konrad Korzeniowski, słynny pisarz i podróżnik, zanim stał się znanym na całym świecie autorem powieści, mieszkał w Krakowie. Dlatego zaokrętowałam się wraz kilkunastoma innymi majtkami na Spacer śladami Conrada. Mimo niezbyt sprzyjającej aury, nasz kapitan Grzegorz Jankowicz (na codzień redaktor działu kultura w Tygodniku Powszechnym, dyrektor programowy festiwalu Josepha Conrada, tłumacz, wykładowca uniwersytecki), spokojnie przeprowadził nas przez ocean krakowskich uliczek i z niezwykłą pasją opowiadał o pisarzu i miejscach związanych z Conradem w Krakowie (1869 – 1874, 1914). Byliśmy m. in. na Poselskiej, gdzie mały Konradek mieszkał ze swoim ojcem Apollem Nałęcz-Korzeniowskim, na Wiślnej, gdzie sąsiadował okno w okno z Retingerem, w Grand Hotelu na Sławkowskiej, gdzie zatrzymał się po przyjeździe do Krakowa 28 lipca 1914 roku i po 40 latach nieobecności poszedł na metafizyczny spacer spod Barbakanu, ulicą Floriańską do Rynku Głównego, zatrzymując się przy Bazylice Mariackiej.

Czeczotka pękała w szwach w czasie najlepszego literackiego tygodnia, to było prawdziwe szaleństwo czytającej społeczności, bo Conrad to tylko pretekst do zajmowania się literaturą, najważniejsze są rozmowy i spotkania nie tylko kondratolożek i kondratologów. Mnóstwo inspiracji, nic tylko brać pióro i pisać!

Niech będą z wami book, humor, ojczyzna i pamiętajcie, że czytanie nie tuczy.

Conrad Festival, not only books