Cudze chwalicie, swego nie znacie – sami nie wiecie, co posiadacie, ale nie w tym wypadku, bo Muzeum Historyczne Miasta Krakowa dba o to, abyśmy nie zapomnieli o tej pięknej tradycji i co rok organizuje konkurs szopek a potem wystawę. W tym roku szopki w Celestacie, bo Krzysztofory przechodzą gruntowny lifting. Historia szopek nie zmieniła się od 2015 roku, kiedy to opisałam ją na tym blogu, a rajd po krakowskich kościołach w poszukiwaniu najciekawszych okazów w 2016 roku zobaczycie tutaj. Ale w tym roku zaserwuję Wam szopkowy mix z kolędnikami na Rynku Głównym, Celestatem i tradycyjnym bożonarodzeniowym spacerem. Była smakowita miniaturowa szopka na łyżeczce do herbaty, szopka z klocków Lego, na pniu zbudowana, multimedialna, z makaronu, z kart i z architekturą modernistyczną, na której upamiętniono zmarłych artystów: Annę Szałapak i Zbigniewa Wodeckiego. Większość szopek była wykonana tradycyjnie i na bogato i to mi się podoba, ale te poza utartym szlakiem cieszą me oko bardziej. Wielopoziomowe i wielowieżowe kompozycje z cienkich deszczułek i tektury, oklejone celofanem, cynfolią, folią aluminiową, staniolem, bibułkami i sreberkami po malagach, tiki-takach i kasztankach, zachwycają, uczą, bawią i wzruszają. I niech tak pozostanie na wieki wieków! Amen??! Zapraszam na szopkowy offroad 🙂

Szopki w Celestacie