Katowice to nie tylko węgiel, kopalnie i familoki, to także miejsce, gdzie na granicy trzech dzielnic: Nikiszowca, Janowa oraz Szopienic ulokowała się sztuka. W dawnym szybie Wilson, na 2500 m2 postindustrialnej przestrzeni można się fest ukulturalnić, aktualnie na II Przeglądzie Sztuki Współczesnej Nowa Awangarda a od 6 czerwca na XI Art Naif Festival – barwnej sztuce z całego świata.

Galeria została otwarta w 2001 roku a jej twórcami są Monika Pac-Bros i Johann Bros. Głównym celem przedsięwzięcia obok rewitalizacji dzielnicy, jest promocja młodych artystów oraz prezentacja polskiej i światowej sztuki współczesnej. To znakomity przykład wykorzystania historycznego miejsca, które dostało drugie życie.

Trzy hale wystawiennicze galerii znajdują się w dawnych pomieszczeniach kopalni – Galeria Mała w markowni, Galeria Średnia w cechowni i Galeria Duża w łaźni łańcuszkowej. Niegórniczej braci wyjaśniam ich pierwotne przeznaczenie.

Markownia – to naziemna część kopalni, gdzie przechowywano i wydawano górnikom tzw. marki, czyli znaczki kontrolne. Służyły one do ewidencji osób pracujących pod ziemią i miały postać okrągłych lub wielokątnych blaszek z otworem. Kształt marki oznaczał profesję górnika lub zmianę, na której pracował. Markę górnik zabierał na dół, miał ją przy sobie w czasie pracy, a wyjeżdżając na powierzchnię oddawał urzędnikowi lub wieszał na specjalnej tablicy przy odpowiednim numerze. Brakująca marka wskazywała, że górnik nie wyjechał na powierzchnię a w przypadku pożaru lub innego wypadku, po numerze na odnalezionej marce identyfikowano górnika.

W cechowni górnicy zbierali się przed zjazdem na dół oraz po powrocie na powierzchnię, tutaj też odbywały się wszystkie górnicze uroczystości. Kiedyś w tym pomieszczeniu stał ołtarz św. Barbary a na środku fontanna. Dzisiaj fontannę zastąpił czerwony cudak 🙂

Łaźnia łańcuszkowa służyła górnikom do przechowywania odzieży roboczej i cywilnej. Każdy miał przydzielony łańcuszek tzn. hak i przebierając się w ubranie robocze, czyste owijał prześcieradłem, aby zabezpieczyć je przed wszędobylskim pyłem węglowym. Natomiast po skończonej szychcie ubranie robocze wędrowało w górę, tak aby mogło dobrze wyschnąć w przewietrzonej hali.

Początki kopalni sięgają pierwszej połowy XIX wieku, kiedy to właściciel ordynacji mysłowickiej, Aleksander Mieroszewski, ze wspólnikiem zakupił 100-hektarowe pole górnicze „Jutrzenka” we wsi Janów (obecnie dzielnica Katowic). W latach 30. XIX wieku prawa do eksploatacji „Jutrzenki” przejęła firma, która od 1860 roku istniała pod nazwą Spadkobiercy Gieschego i z czasem połączyła ona wiele kopalń w jedną, o nazwie „Giesche”. Po II wojnie światowej przedsiębiorstwo funkcjonowało pod nazwą „Wieczorek” a parę dni temu, 31 marca 2018 roku, po 192 latach, kopalnia zakończyła wydobycie i została przekazana do Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

Kopalniane budynki zostały zaprojektowane przez ten sam dream team od Nikisza, czyli kuzynów Emila i Georga Zillmannów. Powiadam Wam, warto się tu zameldować, bo nie samą pracą człowiek żyje…

***

Galeria Szyb Wilson znajduje się na Szlaku Zabytków Techniki, czyli 36 miejsc związanych z historią przemysłu Śląska.

Szyb Wilson, czyli sztuka w szybie