Ale że co, że nie pojedziemy do Lublany, a gdzie nam się spieszy??… odrzekło Gremium z Alhambry i zjechaliśmy z autostrady. I tak nasza Lublana wyszła przypadkiem, ale trzygodzinny obchód po stolicy Słowenii zainspirował mnie do przeprowadzenia kwerendy dotyczącej pewnego człowieka…

Czy słyszeliście o niejakim Jože Plećniku? No właśnie, ja też nie, a to słowiański Gaudi, tadam! Absolutnie wszechstronny architekt i designer, spec od monumentalnych budowli, asymetrycznych kościołów i prekursor postmodernizmu. Jego życie zawodowe związane było z trzema stolicami: Wiedniem, Pragą i Lublaną, które wówczas leżały w granicach jednego państwa – Monarchii Austro-Węgierskiej.

Od najmłodszych lat jego pasją było rysowanie, które z czasem przekształciło się w projektowanie. Swoje umiejętności rozwijał najpierw pod okiem architekta Leopolda Theyera w Grazu, ale potem wywiało go do Wiednia, gdzie w Akademii Sztuk Pięknych został uczniem Ottona Wagnera, jednego z najlepszych architektów secesji. Jože spędził też dwa lata na stypendiach w Rzymie i w Paryżu i jak nie trudno się domyślić, w jego wypadku nie był to czas stracony.

Swoją architektoniczną karierę rozpoczął w Wiedniu, gdzie zaprojektował jeden z najważniejszych budynków w historii nowoczesnej architektury europejskiej – Dom Zacherla (tak, to ten o nowatorskiej i modernistycznej fasadzie, usytuowany naprzeciwko katedry św. Szczepana) oraz surowy i kubistyczny kościół na przedmieściach Wiednia w Ottakring. Budowle te nie spodobały się Wiedeńczykom, bo skromne i powściągliwe projekty nie pasowały do modnej wówczas secesji w wersji na bogato.

W 1911 roku Plećnik przeniósł się do Pragi, gdzie powierzono mu prestiżowe zadanie odnowienia zamku królewskiego na Hradczanach. Ten zamek i jego otoczenie mają szansę stać się wyjątkowym punktem historycznym i nie znam nikogo innego oprócz Pana, kto mógłby tego dokonać, napisał pierwszy prezydent Czechosłowacji Tomasz Masaryk do Plećnika i ten zjawił się z głową pełną pomysłów. Nawiązując do wzorów klasycystycznych stworzył nowoczesną i funkcjonalną siedzibę dla głowy nowego państwa. Było to największe przedsięwzięcie w jego życiu zawodowym, które zajęło mu 15 lat.

Po tym sukcesie w 1920 roku zaproponowano mu posadę profesora architektury w rodzinnej Lublanie, która właśnie powracała do życia po wielkim trzęsieniu ziemi. Taka przestrzeń do zaprojektowania to dla architekta nie lada wyzwanie i nadzwyczajna okazja budowania od podstaw, dlatego Plećnik postanowił, że stworzy miasto, w którym znajdą się najlepsze rozwiązania z europejskich stolic.

Efekt jest niesamowity a różnorodność prac zdumiewająca! Plećnik, kochał swoje rodzinne miasto i to widać przechadzając się uliczkami słoweńskiej stolicy. I tak w barokowe i renesansowe kamienice wkomponował art nouveau, nad rzeką Lublanicą przerzucił kilka niezwykłych mostów, często radykalnie modyfikował budynki, ale i zręcznie przetwarzał elementy architektury klasycznej, szukał inspiracji w sztuce ludowej i ornamentyce renesansu, haftami dekorował ściany, a motywy słowiańskie łączył z japońskimi. Największym przejawem geniuszu Plećnika są drobne detale pięknie wykończone i idealnie dopasowane do całości. W projektach uwielbiał improwizację i wyzwania stawiane przez materię i jej niedoskonałości. Elewacja gmachu Biblioteki Narodowej została zbudowana z odłamków budowli, które zawaliły się po ostatnim trzęsieniu, jego obelisk różni się od egipskich, bo z wierzchołka wystaje mu nieforemny kawałek kamienia, a dom Plećnika to niesamowity zlepek różnych stylów i odłamków architektonicznych. Podobno artysta zbierał resztki z innych budynków a nawet porzucone nagrobki i wkomponowywał je w swoje otoczenie dając im nowe życie. Lublana to wyjątkowy przykład urbanistyki, to prawdziwe dzieło sztuki XX wieku i dzieło jednego architekta.

Najbardziej znane realizacje Jože Plećnika w Lublanie to: potrójny most Tromostvoje, Most Szewców, Most Trnovo, Hale Targowe, modernizacja przestrzeni spacerowej na wzgórzu zamkowym, Peglezen – budynek „żelazko”, budynek Biblioteki Narodowej i Uniwersyteckiej, zapora na rzece Ljubljanicy, szkoła Urszulanek, Rynek Centralny, Teatr Letni Križanke, Stadion Bežigrad, pomnik poety Simona Gregorćića, budynek Towarzystwa Wzajemnych Ubezpieczeń, rekonstrukcja rzymskiego muru, Plac św. Jakuba, budynek Sądu, Centralny Stadion, główny ołtarz w kościele św. Józefa, kościół św. Franciszka, kościół św. Michała i cmentarz Žale, na którym go pochowano w 1957 roku. Zmarł w mieście, które sam stworzył.

Większość z tych obiektów można zobaczyć w wirtualnym muzeum Jože Plečnika, którego autorem jest Boštian Burger.

***

Plećnik Plećnikiem, ale tradycyjnie na miasto trzeba spojrzeć z góry, to moja ulubiona perspektywa. Zamek na wzgórzu nadaje się do tego idealnie, można tam wjechać kolejką, ale lepiej przespacerować się, bo po drodze między drzewami wyłaniają się piękne kadry lublańskiej architektury.

Lublana, czyli Plećnikcity