Tu i ówdzie radośnie poszczekiwały miejscowe Burki, w kurniku przekomarzały się kurki a gdziesik nad stawem – kaczki zakwakały. Ho, ho, juści niedzielnej cichości tu nie było, bo w jednym miejscu w Małopolsce spotkało się wielu etnomaniaków, kiej na jakim weselisku! Normalnie klęska urodzaju i 30 minut stania w kolejce po bilet (pies za free, ale też musioł swoje odstajać).

A bo to już ósma edycja festiwalu ETNOmania w Wygiełzowie, ale my tu pirsy roz byli. Radość w naszych sercach nastała kiedym obaczyli młodych etno i eko artystów, bo dzięki nim tradycja w narodzie nie ginie jeno rozkwita. Etnoinstalacje, ekolife, folkdizajn, etnosmaki, warsztaty, koncerty, pokazy mody i mnóstwo wybornej zabawy la duzych i małych – syćko roz do roku, na ludowo, 40 km od Krakowa. Hej pozwiedzomy syćkie chaty aż do dna!

Sam skansen w Wygiełzowie jest niezwykle ciekawym miejscem, a jego historia sięga 1968 roku, kiej to u podnóża góry zamkowej z ruinami średniowiecznej warowni Lipowiec wyrychtowano muzeum na wolnym powietrzu. Kiej drzewa zaszumiały i sad się rozkolebał, pirse trzy drewniane chaty ludziska obaczyły, a dech im zaparło w dusach. Jakie pikne to było, syćcy się radowali – muzealne ludziska i miejska gawiedź co to obaczyć chciała. Porozwierali wypucowane chaty, na progach siedli a w rozmigotanym słońcu jakiś bajok z cicha zagroł na fujarce.

Dynamiczne tempo translokacji i rekonstrukcja zabytkowych budynków spowodowały, że szybko można było rozgościć się w chłopskiej chacie, na salonach małopolskiej szlachty, wejść do kuźni, abo koszycek z wiklinowej witki upleść. Sielskość zagościła w Wygiełzowie pół wieku temu i tak ją trzyma do tej pory ku radości muzealników opiekujących się tym skansenem i odwiedzających gości, czyli po naszemu gawiedzi.

W malowniczo ukształtowanym terenie o powierzchni ponad 5 hektarów rozmieszczono małomiasteczkowe domy i bielone wiejskie chaty a wszystko to pośród owocowych drzew i smakowitych porzeczkowych krzaków. Kolorowe łąki, polne kwiaty i ogródki z długonogimi malwami tworzą sielską atmosferę w stylu Kochanowskiego – wsi spokojna, wsi wesoła…

I tak stoi tu dom podcieniowy z Alwerni, podmiejski z Chrzanowa, malowany z Podolsza, karczma z Minogi, spichlerz dworski z Kościelca, modrzewiowa chałupa sołtysa z Przegini Duchowej, dom bogatego chłopa z Przeciszowa, zagroda ze stodołą i chlewikiem z Kaszowa, gospodarstwo ze Staniątek.

Mało??! No to jeszcze kościół z dzwonnicą z Nowej Góry, plebański spichlerz z Tenczynka, ośmioboczna stodoła z Regulic, młyn wodny, zrekonstruowane warsztaty rzemieślnicze, olejarnia, suszarnia owoców, kapliczki, krzyże, ule, studnie i oczywiście płoty z glinianymi dzbanami. Na poletkach rosną warzywa i zioła na wszelkie przypadłości, słabości i france. W pewnym oddaleniu od chłopskich zagród usytuowano szlachecki dwór z Drogini ozdobiony wspinającymi się różami i otoczony rozległym parkiem.

Najstarszym obiektem w skansenie jest kościół z Ryczowa z roku 1623, z oryginalnym wyposażeniem w postaci cennych organów, barokowych ołtarzy i pięknej polichromii projektu Jerzego Fedkowicza, ucznia Józefa Mehoffera. Hej!

Muzeum Nadwiślański Park Etnograficzny w Wygiełzowie i Zamek Lipowiec, to miejsce, gdzie wieś tańczy i śpiewa nabiera zupełnie innego wymiaru i znaczenia. Tu prawie bociek poluje na żaby, źrebak harcuje w podwórzu a wśród skowronkowych treli słychać bzyk pszczół idących na robotę.

Tu trza bydłu paszę nieść, trza rżnąć sieczki, warzyć jeść…

Wywędrujcie kiedyś do Wygiełzowa po wiejskie życie jak za dawnych lat, a oprócz tego obaczcie miodobranie, festiwal muzyki kameralnej i organowej, rycerskie turnieje, zloty czarownic i ziemniaczysko…

Pełny kalendarz imprez do zobaczenia tutaj i do zobaczeniam tam. A juści!

ETNOmania w Wygiełzowie