Ach co to był za BAL! Kilkutysięczny korowód dostojnie kroczył po Rynku trzymając się za ręce, para za parą, para w prawo, para w lewo, czwórki, ósemki, mijanki…

Polonez to taniec narodowy, który wziął swoją nazwę od spolszczonej nazwy francuskiego przymiotnika polonaise, czyli „polski”. Staropolska nazwa brzmi „chodzony” i trafnie oddaje jego charakter, bo pląs ten polega na dostojnym chodzeniu w parach po liniach krętych i prostych wyznaczanych przez prowadzącego. Eleganckie kroki, wyprostowane sylwetki, a głowy dumnie wzniesione i chociaż zabrakło długich sukni i kontuszy, to i tak cały Kraków poruszał się z gracją do muzyki skomponowanej przez Wojciecha Kilara.

A kto nam tak miasto rozhulał? Festiwal Tańców Dworskich Cracovia Danza, który od dziewiętnastu lat, zawsze w lecie urządza sobie i nam taką zabawę. W atrakcyjnych renesansowych budowlach, w Barbakanie, na Rynku Głównym, na dziedzińcu Collegium Maius i oczywiście u Ciołka odbywały się przez tydzień pokazy z dawnych lat.

Hasło tegorocznej edycji, przypadającej na 100-lecie odzyskania przez Polskę Niepodległości, to: „Wojna i pokój”. Były więc taneczne batalie, turnieje, marsze, żonglerka chorągwiami, musztry paradne i pojedynki słynnych muszkieterów.

Ale nie samą wojną człowiek żyje, stąd danse z Madonnami inspirowane dziełami sztuki znajdującymi się w zbiorach Muzeum Narodowego, wieczór indyjski, renesansowe party, igrce żaków i astronomiczny balet Harmonia Mundi. A po burzy przychodzi nadzieja na lepszą pogodę a wraz nią pantomima, komedia dell’arte i flamenco. Czasem w słońcu, czasem w deszczu, ale zawsze wspaniałe widowiska, bo taniec to uniwersalny język potrafiący łączyć tradycje na pozór zupełnie odmienne.

Cracovia Danza to unikatowe wydarzenie na kulturalnej mapie Polski. Dworski taniec, teatr i muzyka prezentowane w zabytkowych przestrzeniach Krakowa to coś pięknego! Dzięki strojom z epoki, oryginalnej choreografii i niezwykłej materii dźwiękowej przenieśliśmy się w historyczne czasy.

Proszę częściej urządzać takie potańcówki, bo okazuje się, że Rynek to świetna sala balowa.

Pozdrawiam wszystkie Primabaleriny i wszystkich Baletmistrzów, którzy pląsali wtedy między św. Wojciechem a Adasiem.

Kraków tańczy!