Bordalowy królik 3D (Half Rabitt) był celem, ale musi jeszcze trochę poczekać na złapanie w fotograficznym kadrze, a dla nas będzie to powód do powrotu w portugalskie klimaty.

Mimo, że Porto nie jest światową stolicą street artu, to udało nam się wytropić parę świetnych murali. Wypatrywaliśmy je spacerując po mieście, między suszącym się praniem, w zaułkach i wąskich uliczkach, koło słynnego mostu Ponte Luis i jadąc tramwajem. Podobnie jak w Vancouver tutaj także za skrzynki elektryczne zabrali się uliczni artyści i dobrze na tym wyszli wszyscy, bo barwne obrazy bez wątpienia dodają każdemu miastu kolorów.

Zapraszam na alternatywny spacer po Porto szlakiem murali – delektujcie się.

Street art w Porto, czyli arte sem dono