Tropiąc azulejos

Azulejos to obok fado i sardynek jeden z symboli Portugalii. Nie są to zwykłe płytki ceramiczne, to kawał historii państwa i portugalskiej duszy. Namalowane na nich motywy przedstawiają sceny historyczne, religijne, motywy roślinne i geometryczne, niektóre wzory składają się nawet z kilku tysięcy elementów.

Nie jest pewne skąd wywodzi się nazwa azulejo, jedni dowodzą, że od arabskiego słowa azzelij (mały gładki kamień), inni twierdzą, że od portugalskiego słowa azul oznaczającego kolor niebieski, no i to by się zgadzało, bo w Porto azulejos są przede wszystkim niebieskie.

Pierwsze europejskie azulejos stworzyli w XIII w. Maurowie, którzy zamieszkiwali południe Półwyspu Iberyjskiego. W Portugalii rozsławił je dwa wieki później król Manuel I Szczęśliwy, który podczas podróży do Hiszpanii tak się nimi zafascynował, że postanowił ozdobić azulejos swoją portugalską posiadłość. I tak od ponad pięciuset lat zdobią pałace, kościoły, klasztory, a współcześnie urzędy, budynki mieszkalne a także stacje metra i dworce.

Gdzie wytropiliśmy azulejos?

  • Dworzec kolejowy Sao Bento – historia Portugalii na 20 000 płytkach!
  • Kościół de Sante Ildefonso – to ten z gustownymi żurawiami na backstage’u.
  • Kościół de Sao Laurenco zwany inaczej kościołem Świerszczy, w środku cały w malowanych kaflach.
  • Dwa zrośnięte kościoły – Igreja dos Carmelitas i Igreja do Carmo, oddziela budynek o szerokości 1 metra (jeszcze do niedawna mieszkała tu rodzina), został wybudowany tylko po to, aby zapobiec kontaktom pomiędzy zakonnicami, a mnichami…
  • Kościół da Trindade.
  • Barokowe krużganki w Katedrze Sé, gdzie ceramiczne płytki nawiązują do „Pieśni nad pieśniami”.
  • Muzeum Miłosierdzia (Museu da Misericordia do Porto) – czerwona ławeczka!

Nasze mieszkanie znajdowało się tuż obok jednej z najpiękniejszych świątyń w Portugalii – Kaplicy Dusz (Capela das Almas), w której modlili się żeglarze wyruszający na podbój nowych lądów, jeśli któryś z nich zginął na morzu, jego dusza zawsze wracała w to miejsce… Kościółek wybudowano w XVIII wieku, ale dopiero w 1929 roku w całości obłożono niebieskimi kaflami przedstawiającymi życie św. Franciszka z Asyżu i św. Katarzyny. Takie sąsiedztwo zobowiązuje, więc przez cały weekend uczyliśmy się poprawnie wymawiać słowo ezulejżusz…

Rejs złotą rzeką pod sześcioma mostami

Porto powstało na skalistych zboczach doliny rzecznej, dlatego chcąc połączyć oba brzegi rzeki konieczna była budowa imponujących mostów. Fajnie, że można je oglądać nie tylko z lądu, ale także z wodnej perspektywy, wystarczy zejść na nadbrzeże w dzielnicy Ribeira i już siedzi się w łódce. W czasie rejsu po Złotej rzece płynie się pod sześcioma mostami, każdy z nich jest piękny, ale oczywiście najpiękniejszy w całym mieście jest Luis I.

Ponte Luis I, to dwukondygnacyjny most stalowy, po którym górą jeździ metro, dołem samochody, a piesi mogą się poruszać na obu poziomach. Budowa mostu trwała 5 lat i zakończyła się w 1886 roku, zaprojektował go belgijski inżynier Teofil Seyring, współpracownik Gustawa Eiffela. Całkowita długość mostu – 385 m, waga – 3045 ton.

Ponte da Arrábida ten łukowy most drogowy znajduje się niedaleko ujścia rzeki Douro do Oceanu Atlantyckiego. Jego parametry: długość 493 m, szerokość 26,5 m, wysokość łuku 52 m, maksymalny prześwit nad lustrem wody 70 m… Dlaczego tak szczegółowo o tym piszę? bo to jeden z czterech mostów na świecie, na który można się wspinać! Wobec tego faktu nie pozostaliśmy obojętni, o czym poniżej.

Ponte do Infante został nazwany na cześć Henryka Żeglarza, urodzonego w Porto. Ta najnowsza konstrukcja łukowa, została zbudowana, aby zastąpić górny pokład Ponte Dom Luis I, który został przekształcony w trasę linii metra.

Ponte Maria Pia – żelazny most kolejowy nazwany na cześć królowej Marii Pii Sabaudzkiej, żony króla Ludwika I, został zbudowany w 1877 roku przez firmę Gustawa Eiffela, według projektu Teofila Seyriga. Budowa trwała od 1876 do 1877 roku i było to pierwsze w historii połączenie kolejowe obu brzegów rzeki Douro. Solidna konstrukcja służyła miastu przez 114 lat, aż do roku 1991, kiedy to została zastąpiona przez Ponte de São João. Obecnie nie spełnia żadnej użytecznej funkcji, ale jest obiektem historycznym.

Ponte de São João (Most św. Jana) – nowoczesny most kolejowy, który zastąpił stary i zabytkowy most Marii Pii.

Ponte de Freixo – most drogowy otwarty w 1995 roku jest częścią obwodnicy Porto, w 2011 roku przejeżdżało przez niego 95 000 samochodów dziennie.

Wspinaczka na most Arrábida

W 1963 roku most Arrábida (po port. góra) był największym betonowym łukiem na świecie, a od 2016 roku stał się jedynym w Europie mostem, po którym można się wspinać. Gdyby komuś nie pasowała ta lokalizacja to może się wybrać na antypody, bo tam na śmiałków czekają dwa mosty w Australii i jeden w Nowej Zelandii. Za jedyne 15 euro można wejść po 262 stopniach i z wysokości 65 m podziwiać z jednej strony ujście rzeki Douro do Oceanu Atlantyckiego, a z drugiej charakterystyczną zabudowę Porto i majaczący na horyzoncie most Ponte Luis I. Zaprawdę powiadam Wam jest to przyjemna i niestresująca przechadzka z przewodnikiem i w uprzęży. Podobno na samej górze, znajdują się dwa pasy ruchu w każdym kierunku, przejście dla pieszych i ścieżka dla rowerzystów a także cztery pięciometrowe rzeźby z brązu, tego nie wiem, bo byłam akurat pod mostem.

Konstrukcja została zaprojektowana przez inżyniera Edgara António de Mesquita Cardoso, urodzonego w Porto (1913 – 2000), koszt budowy wyniósł 240 milionów escudo (około 1 200 000 EUR w tym czasie). Do budowy wykorzystano 58 700 m3 betonu, 2 250 ton stali oraz dodatkowo 2 200 ton stali laminowanej, gwarantującej bezpieczeństwo przy silnych wiatrach. W dniu 22 czerwca 1963 roku most z czterema windami dla pieszych został otwarty. Niestety z czasem windy się popsuły i nikt ich nie naprawił do tej pory, ale zawsze pozostaje wspinaczka…

Porto Bridge Climb  to niestandardowa atrakcja, nie tylko dla odważnych. Dodatkowo organizatorzy za jedyne 3 eurosy, mogą uwiecznić Wasz wyczyn z drona!

Tramwajem nad ocean

Pod kościołem São Francisco wsiadamy do zabytkowego tramwaju nr 1 i jadąc wzdłuż rzeki docieramy do miejsca, gdzie wody Douro łączą się z oceanem. I tak oto piękne portugalskie plaże są w zasięgu tramwaju, autobusu (nr 500) lub 5-kilometrowego spaceru. Ostatni przystanek to Passeio Alegre, ale wysiadamy wcześniej, bo life is better on the beach i chcemy się przejść promenadą wśród palm i fal rozbijających się o nadbrzeżne skały

Atlantyk w Porto jest głośny i spektakularny! To idealna sceneria na sobotnie popołudnie, można tu spędzić kilka godzin nie nudząc się ani sekundy. Na końcu pomostu stoi latarnia morska Felgueiras, sześciokątna, neoklasycystyczna budowla o wysokości 17 m. Została zbudowana w 1886 r., zmodernizowana w 1945 r., zautomatyzowana w 1979 r., w 2009 r. zakończyła pracę i wysyła tylko sygnał dźwiękowy. Ach, no i jeszcze w sposób bardzo widowiskowy opiera się wzburzonym falom oceanu!

Prawie wszystkie panoramy Porto

Miasto położone tak jak Porto aż prosi się, aby spojrzeć na nie z góry. Gdzie można upolować fantastyczne widoki i panoramy? Oczywiście z mostu Luisa I, z tarasu pod katedrą Sé, wspinając się na wieżę Kleryków, most Arrábida, mury klasztoru Mosteiro da Serra do Pilar, z nadbrzeża Vila Nove de Gaia, z ogrodów Pałacu Kryształowego, spacerując stromymi uliczkami dawnej dzielnicy portowej – Ribeiry lub jadąc kolejką linową Tereferico de Gaia… Enjoy!

Chodź na spacer!

Masz wygodne buty? Tak. To chodź się ze mną zgubić w Porto – klimatycznym mieście, które się nie narzuca… Tu, mimo najazdu turystów, życie się po prostu toczy, a pranie wisi na sznurkach…

Weekend w Porto cz. 1