Podobno kawowe snoby podróżują na Hawaje. Nie świadomi tego uroczyście oświadczamy, że wstępowaliśmy na poranną kawę na plantacji Kauai Coffee codziennie odkąd przenieśliśmy się z naszym namiotem na zachodnią stronę wyspy Kauai (co myśmy wcześniej pili??!) i przyrzekamy, że uczyniliśmy wszystko, aby te darmowe degustacje zwróciły im się przy naszych kawowych zakupach w przyzakładowym sklepiku. Dowodem tego niech będzie 6 kg nadwaga naszego rejestrowanego bagażu, z którego musieliśmy relokować część wyposażenia na siebie i do bagażu podręcznego, a i tak na koniec nalepili nam naklejkę „Heavy”…

Taaa, nawet nie przypuszczałam, że taki kawosz się ze mnie zrobi…

Kauai Coffee Company to byś świetny pit-stop przed codziennymi wycieczkami po wyspie. Na początku oczywiście udaliśmy się na zwiedzanie z przewodnikiem – pracownikiem plantacji i dowiedzieliśmy się, że:

  • Na plantacji posadzonych jest 4 mln drzewek, które rozpoczynają pachnące kwitnienie w lutym lub marcu (zapach podobny jest do jaśminu a kwiaty do gardenii).
  • W maju kwiaty przekształcają się w owoc, który wygląda jak czereśnia i w środku ma zazwyczaj dwa ziarna.
  • Owoce dojrzewają pod koniec września i od połowy października rozpoczynają się żniwa, które trwają do początku grudnia, wtedy praca trwa 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu.
  • Po zebraniu owoców z pól, w ciągu dwóch godzin ciężarówki dostarczają je do „mokrej” fabryki.
  • W „mokrym” zakładzie przetwórczym czereśnie przechodzą test wody: te, które są niedojrzałe lub zepsute wypływają na powierzchnię i służą jako nawóz, a dobre, z których powstanie kawa opadają na dno. Dzieli się je na trzy rodzaje, określone etapami dojrzałości: dojrzałą, naturalną i niedojrzałą kawę. O tym podziale decydują różnice w gęstości i twardości czereśni. Dziennie przez mokry zakład przetwórczy przechodzi 250 ton dojrzałych czereśni.
  • Następnie za pomocą pulperów usuwa się z owoców skórę i miąższ, uwalniając tym samym ziarna kawy.
  • Ziarna przesyła się do wstępnych powietrznych suszarek, następnie delikatnie suszy się w ogrzewanych suszarniach przez 18 do 36 godzin. Temperatura jest uważnie monitorowana, a ciepło wyłączane na 8 godzin dziennie, aby zasymulować chłodną nocną bryzę podobną przy naturalnym suszeniu na patio.
  • Ostatnim etapem jest sorter kolorów, w którym elektroniczne oko skanuje każde ziarno pod kątem „ubarwienia”.
  • Każda partia kawy jest klasyfikowana i kontrolowana przez inspektora Departamentu Rolnictwa stanu Hawaje.
  • Teraz 100% czystej kawy Kauai, podzielonej wcześniej na różne gatunki, jest gotowe do pieczenia tzn. palenia.

Poza tym dowiedzieliśmy się, że:

  • Na plantacji produkuje się 5 rodzajów kawy: Yellow Catuai, Red Catuai, Mundo Novo, Typica, Blue Mountain – bariści wiedzą o co chodzi, a reszta wycieczki doczyta na ostatnim zdjęciu.
  • Z jednego drzewka rocznie otrzymuje się pół kilograma palonej kawy.
  • Na plantacji nie rosną drzewka bezkofeinowe. „Normalne” ziarna wysyła się do Kanady, gdzie jedna z firm opatentowała wodny proces dekafeizacji bez użycia chemikaliów.
  • Im dłużej praży się ziarna, tym mniej jest w nich kofeiny.
  • Od wsadzenia ziarna do ziemi w kawowym żłobku mijają 4-5 lat, potem drzewko przenosi się na 3-4 lata do przedszkola, a następnie wysadza na plantacji, gdzie owocuje przez 40-50 lat.

A jak to wszystko się zaczęło? W 1899 roku Aleksander i Baldwin zakupili ponad 2000 hektarów pola, które obsadzili trzciną cukrową. Przez ponad 100 lat cukier był najważniejszym produktem dla hawajskiej gospodarki, więc plantacja dobrze prosperowała. W 1987 roku zapadła decyzja o dywersyfikacji upraw, aż w ostateczności drzewka kawowe opanowały całą posiadłość. W 2011 roku Kauai Coffee Company stało się częścią włoskiej firmy Massimo Zanetti Beverages Company (to ci od m. in. Segafredo).

Wulkaniczna ziemia, ciepłe, słoneczne dni, chłodne noce i bryza znad Pacyfiku – oto idealne środowisko do uprawy jednej z najlepszych smakowo kaw na świecie. W każdym razie nam bardzo smakowała.

***

Kawowe drzewka przycina się, ponieważ mogłyby osiągnąć wysokość nawet do 10 metrów, a ich owoce byłyby wielkości kokosu… żartowałam.

A więcej Stanów 2018 tutaj.

Kauai Coffee please…