Z Henry Moorem spotykałam się wielokrotnie m. in. w Londynie, Berlinie, Monachium, Freiburgu, Hamburgu, Wiedniu a ostatnio w Vancouver, Seattle i w… Honolulu, właściwie gdzie się nie ruszyłam to on już tam był. Zawsze wyglądał awangardowo, fascynująco i monumentalnie. Marzyło mi się, że może kiedyś przyjedzie do Krakowa i zostanie na dłużej a najlepiej na zawsze. I uwaga! Marzenia się spełniają. Moc natury. Henry Moore w Polsce to wystawa jednego z największych rzeźbiarzy XX wieku, teraz do zobaczenia w Krakowie, w czterech lokalizacjach, we wnętrzach i w plenerze.

Ach co to za fascynujący spacer od Gmachu Głównego MNK przez pałac Czapskich, Europeum do Kamienicy Szołayskich. Monumentalne rzeźby, rzeźby z dziurami, przewiercone, wydrążone, ażurowe… A może open air otoczone kamieniem? Widać, że na wolnym powietrzu czuł się dobrze.

Artysta nie tylko wykuwał dziury w kamieniu, drewnie, czy brązie, ale był prawdziwym tytanem pracy, stworzył ponad jedenaście tysięcy rysunków, grafik, akwarel, tkanin, ale przede wszystkim masywnych pomnikowych postaci.

Jego dzieła można spotkać w najbardziej prestiżowych miejscach na świecie, a teraz także w Krakowie. Open air muzeum – spodobałoby mu się, bo zawsze chciał, aby sztuka była bliżej ludzi, w przestrzeni miejskiej, w naturalnym krajobrazie, w parku.

Organiczne obłości i rzeźby pełne dziur można oglądać do końca czerwca 2019 r. w Muzeum Narodowym w Krakowie, ja byłam, widziałam, czego i Wam życzę.

Henry Moore w Krakowie