Zanim obaliła go krwawa rewolucja, przez 22 lata rządził Rumunią i uczynił jej obywatelom prawdziwe piekło na ziemi. Nicolae Ceausescu, rumuński Stalin, absolwent 4 klas szkoły podstawowej, zafundował swoim rodakom potworną dyktaturę i ogromny budynek prezydencki, zwany Domem Ludu.

Casa Poporului – obecnie budynek Parlamentu

Dom Ludu, to drugi, co do wielkości budynek administracyjny na świecie – zaraz po waszyngtońskim Pentagonie. Aby wybudować tego marmurowego potwora w 1980 roku zmieciono z powierzchni jedną piątą ówczesnego Bukaresztu, jako pretekst podano zniszczenia po trzęsieniu ziemi w 1977 roku. Wysiedlono 40 000 ludzi, wyburzono 10 000 domów, zniszczono 22 świątynie.

Budowę pałacu nadzorował sztab 700 architektów, a 20 000 robotników pracowało 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu, przez 10 lat. Budynek w liczbach ma powierzchnię 365 000 m2, 270 m długości, 245 m szerokości, 84 m wysokości, 16 m głębokości, 20 km podziemnych korytarzy, 1100 pokoi z czego używanych jest 400, a my zobaczyliśmy 30. Podczas budowy użyto głównie materiałów pochodzących z Rumunii, milion metrów sześciennych marmuru z Siedmiogrodu, 3500 ton kryształu do skonstruowania 480 żyrandoli (największy z nich waży 2,5 tony), oprócz tego na sufitach zamontowano 1409 mniejszych punktów świetlnych, wykorzystano 700 tysięcy ton stali i brązu do wykonania monumentalnych drzwi i okien, do pokrycia drewnianych posadzek i parkietów zużyto 900 tysięcy m³ drewna, na podłogach leżą kosztowne dywany zajmujące powierzchnię 200 tysięcy m² (są tak duże, że musiały być tkane wewnątrz budynku). To najcięższy budynek na świecie – waży 4 098 500 000 kg. Koszty ogrzewania i oświetlenia elektrycznego są tak duże jak w średniej wielkości mieście i wynoszą ponad 6 milionów USD rocznie.

Krwawa rewolucja w 1989 roku zakończyła reżim i życie Ceaușescu, ale marmurowy potwór wciąż wyzywająco góruje nad miastem. To mylący budynek; w jednej chwili jesteśmy pod wrażeniem jego wielkości i bogactwa pasującego raczej do Wersalu – a następnie uderza nas niewyobrażalna tragedia ludzi, kosztem których projekt ten został zrealizowany.

Willa przy Bulwarze Primaverii nr 50

Nicolae Ceaușescu rządził Rumunią prawie ćwierć wieku, był komunistycznym królem, który lubił przepych i splendor. Główna rezydencja, w której mieszkał razem z żoną Eleną oraz dziećmi – Zoe, Valentinem i Nicu – mieści się w najdroższej dzielnicy i od 2016 roku można ją zwiedzać.

Na powierzchni 800 m2 znajduje się 80 pokoi w tym m.in. sypialnie, łazienki z pozłacaną armaturą, garderoby z futrami, gabinety do pracy, pomieszczenia, gdzie przyjmowano oficjalnych gości, sala kinowa, basen ozdobiony w całości kunsztownymi mozaikami, sauna, sale fizjoterapeutyczne, fryzjer, oranżeria, podziemny schron… Z zewnątrz to elegancki dwupiętrowy pałacyk, który otacza piękny ogród, w którym dostojnie przechadzają się pawie.

Wystrój willi (co za koszmar!) zaprojektowała żona Ceausescu i został on wykonany tylko z materiałów dostępnych na terenie Rumunii – kryształowe żyrandole z Medias, drewniane podłogi z najlepszego rumuńskiego drewna, rumuńskie marmury, kolorowe szkła, mozaiki stylizowane na antyczne, fontanny. Można oglądać obrazy wybitnych rumuńskich malarzy oraz liczne prezenty otrzymane przez dyktatora od innych dyktatorów i światowych przywódców, m. in. porcelanowe wazy od Kim Ir-Sena, dywany od szacha Iranu – Mohammada Reza Pahlavi, rzeźby wykonane z kości słoniowej od Idi Amina – prezydenta a raczej rzeźnika z Ugandy oraz porcelanowe talerze od angielskiej królowej Elżbiety II…

Koszmary epoki komunizmu w Bukareszcie