O matko, przecież o w pół do szóstej rano śpi jeszcze pół Doliny Roztoki, cienie ścielą się gęsto, a o temperaturę powietrza lepiej nie pytać. No właśnie, chcę wykorzystać tę rześkość poranka, aby dotrzeć do Doliny Pięciu Stawów Polskich, a potem…, a potem to się zobaczy.

Marsz przez las z szumiącym potokiem obok, drewnianymi mostkami i grzmiącymi wodospadami, okazał się delikatnie męczącym 4-godzinnym łojeniem, ale jeśli dorzucić do tego wspinaczkę na Zawrat a potem Morskie Oko przez malowniczą Świstówkę, oooo…., to wtedy robi się wyprawa na cały dzień, 33 kilosy (prawie 56 000 kroków) i 268 pięter (około 800 metrów w pionie). Popeliny nie było!

To był najpiękniejszy szlak na jakim byłam, po prostu czadzik! Wrażenia niesamowite, choć były momenty grozy, gdy na wyślizganej ekspozycji trzeba było drzeć na łapach i przyłożyć niutona nad przepastną przepaścią. Ale skoro to piszę, to znaczy, że żyję, a poza tym nigdy nie wiadomo jaki łojant ze mnie jeszcze wyrośnie. Mięgusz, Zerwa, Moko, Muro, Gąsienica, Hala czekają…

Dolina Pięciu Stawów Polskich, zwana Piątką lub D5SP, uważana jest za jedną z najpiękniejszych tatrzańskich dolin. Znajduje się tu najwyżej położone w Polsce schronisko (1671 m n.p.m.) oraz najgłębsze jezioro w Tatrach – Wielki Staw Polski, gdzie można dać nura na prawie 80 metrów w głębiny. Można też siedzieć godzinami a widoki i tak się nie znudzą, ale teraz syndrom niecierpliwych nóg ciągnie mnie dalej. Tylko gdzie? Szpiglasowy kierunek to prawie 2,5 h, Kozi Wierch 1,5 h, Zawrat – niecałe 2 godziny. And the winner is… Zawrat!

Jasny gwint! Jestem tu, chociaż od drewnianego słupka z napisem Zawrat 2159 m n.p.m., dzielą mnie 3 metry i … tłum zdobywców. YOLO! i jak skaner przeczesuję wzrokiem okolicę, odurzam się widokami i wciągam górskie powietrze, niestety czas odtrąbić odwrót z piku, bo szmat drogi przede mną a i szturm-żarcie trzeba gdzieś skonsumować (ostatecznie na glebie z widokiem na Czarny Staw Polski – nie mogło być lepiej).

Szlak z Doliny Pięciu Stawów do Morskiego Oka przez Świstówkę wydaje się łatwy, aczkolwiek momentami tak nie jest – tak, Żlebie Żandarmerii o tobie tu piszę, ale reklamacji nie będzie, bo Tatry i jeziora rozlane między szczytami z tej perspektywy prezentują się wspaniale!

Ostatni punkt programu to rzut oka na Morskie Oko – niezwykle urodziwe największe jezioro w Tatrach u stóp Mięguszowieckich szczytów. Nie ma się co dziwić, że w 2014 roku zostało uznane przez The Wall Street Journal jednym z pięciu najpiękniejszych jezior świata, obok jeziora Powella (USA), jeziora Nakuru (Kenia), jeziora Saimaa (Finlandia) oraz jeziora Czterech Kantonów w Lucernie (Szwajcaria).

Bardzo polecam tak wydreptane kilometry, z plecakiem na plecach i kanapką w środku. Niestety na koniec tego pięknego dnia czekała mnie jeszcze asfaltowa ceprostrada z kultem obsceny, bo o wozach nie wspomnę…

***

Pisząc ten tekst dobrze się bawiłam korzystając m. in. z małego słownika slangu tatrzańskiego 🙂

Dolina Pięciu Stawów Polskich, Zawrat, Morskie Oko